Przeczytałem już prawie całą książkę – zostało mi tylko 50 stron z 530 🙂
To, co najbardziej mnie zaskoczyło, to fakt, że po raz pierwszy w życiu organizm „ułożył mi się w całość”. Wszystkie wcześniej znane osobno „kropki” i zależności nagle się połączyły – zrozumiałem, dlaczego gdy szwankuje jedno, zaczynają wysiadać kolejne elementy.
Rzeczywiście, słowo „Świadomy” w tytule to nie tylko hasło – ta książka naprawdę prowadzi do głębokiej świadomości własnego organizmu, jego funkcjonowania i – szerzej – całego życia.
Ale najważniejsze wydarzyło się gdzieś głębiej, podskórnie… W pewnym momencie przestałem zupełnie patrzeć na słodycze, ciasteczka i inne „pokusy”. I to nie dlatego, że się do czegoś zmuszałem – po prostu coś się „wyłączyło”. Nie wiem, jak to się stało, bo książka nie zawiera przecież motywacyjnych haseł ani sugestii typu „od jutra nie jedz słodkiego”. A jednak – będąc nawet na urlopie typu „all inclusive”, nie spojrzałem ani razu w stronę stołu z deserami, których – jak wiadomo – tam zawsze jest pełno.
Pani Natalio – z całego serca dziękuję za tę ŚWIADOMOŚĆ!


